” Nie łącze pracy z … „

„Nie łącze pracy z..
życiem prywatnym..”

Cz. VIII

Mieszkanie okazało sie dokladnie takie, jak sobie wyobrazalam. Kiedy Dawid mnie wprowadzil do srodka troche mnie zatkalo. No wkoncu nie codzien oglada sie na zywo wnetrza rodem jak z katalogu. Dosc duze oczywiscie, ale bez przepychu. Prostota i surowosc tego miejsca, wypelnione jedynie kilkoma akcentami koloru i ksztaltu. Calosc robila naprawde niezle wrazenie. Nie to co moje małe, skromne mieszkanko.
   Chyba zbyt uwaznie obserwowalam pomieszczenie, bo Dawid zaskoczyl mnie swoim pytaniem:
- Jak ci sie podoba moje mieszkanie? Wszystko ok? – widzialam w jego oczach rozbawienie. Podlapalam szybko jego humor i sama zaczelam sie wyglupiac.
- Nooo…- zaczelam cmokac po czym dodalam po dramatycznej przerwie – ostatecznie, moze byc..- juz mial cos powiedziec – ..chociaz.. -znowu dramatyczna przerwa i dodalam niczym prawdziwy krytyk – ..spodziewalam sie zlotych klamek.
 I to go chyba naprawde rozbroilo, bo zaczal sie smiac. Naprawde, smial sie ! To mnie w sumie tez zaskoczylo. Kiedy tak sie smial, wygladal na mlodszego i bardziej pogodnego faceta.
 Po chwili wyciagnal do mnie reke, a ja chwycilam jego dlon.
- Chodz, obiecalem ci przeciez kolacje.. – usmiechnelam sie do niego i wtedy naprawde poczolam sie wyluzowana.
   Kuchnia nie byla osobnym pomieszczeniem, duza i otwarta na salon. Sprawialo to wrazenie bardzo duzego pomieszczenia, ktore wcale nie przytlaczalo.
  Usadowil mnie za barkiem. Z jego drugiej strony znajdowal sie blat kuchenny. Musze przyznac, ze obserwowanie tego faceta, krzatajaceo sie po kuchni bylo nowym, ciekawym i napewno dlugo niezapomnianym przezyciem.
  Kozysztalam na maksa z tego ze byl zajety i bacznie go obserwowalam. Nasunela mi sie pewna mysl”  Facet, ktory umie gotowac, wyglada bardzo pociagajaco kiedy to robi” albo , poprostu Dawid wygladal tak cudownie niezaleznie od tego co aktualnie robil.
  Po chwili podniusl na mnie wzrok i pytaniem wyrwal z zamyslenia:
- Gdzie moje maniery..- nieco zawadiacko to powiedzial, po czym wytarl dlonie i podszedl do barku, po mojej lewej stronie – napijesz sie czegos? – Rany! I tej jego usmiech.
- Czemu nie! – ” A co tam! Raz sie zyje!” pomyslalam.
- Na co masz ochote? – jego zbyt wymowne spojrzenie jasno dalo mi do zrozumienia, ze tym razem niekoniecznie pytal o drinka.Musialam sie nieco opanowac, choc przyznam ze przy nim bylo to ekstremalnie trudne.
- Coz, nie znam sie zbytnio na alkocholach, wiec poprosze cos co bedzie pasowalo do kolacji.
  Chwile pozniej postawil przede mna kielszek czerwonego, polwytrawnego wina i musze przyznac, za jak zwykle wina nie pijam, to to bylo wyjatkowo dobre.
   No tak, bylo tak wyjatkowo dobre, ze na jednym kieliszku sie nie zakonczylo.
  Pietnascie minut pozniej, Dawid podal do stolu i co prawda na gotowaniu tez sie az tak nie znam, ale to co podal, bylo poprostu zajebiste. Delikatne mieso, doslownie rozplywalo sie w ustach.
  Tego wieczoru poznalam Dawida z nieco innej strony. Bylam nim oczarowana, jesli mozna tak powiedziec o facecie. Przystojny i do tego swietnie gotuje. Podczas kolacji rozmawialismy o takich zwyklych rzeczach. Biorac pod uwage nasze ostatnie potyczki sadzilam, ze on bedzie chcial o wszytskim pogadac, mylilam sie jednak co do tego. No dobra, glownie to ja nawijalam o pierdolach, a on uprzejmie przytakiwal.
- Ups, chyba mnie ponioslo troche.. – No tak po trzecim kieliszku, to moglo nawet bardziej niz troche.
  Poczolam sie jak idiotka, nie dosc, ze wlasnie sama siebie zawstydzilam, to Dawid nic nie odpowiedzial, tylko wstal, zabral talerze i poszedl do aneksu.
 PO chwili wrocil z butelka wina i swoim kieliszkiem.
Usiedlismy na wielkim, czarnym narozniku. Znowu dolal mi wina, a ja powtarzalam sobie, ze musze zwolnic. Jeszcze troche i bede na etapie pijanej. ” Bez jaj! Nie napierwszej randce!” Postanowilam sie tym razem pilnowac i nie paplac tyle. Tyle tylko, ze nagle poczolam sie dziwnie skrepowana, a  Dawid chyba odrazu to wychwycił.
- Wszystko w porządku?
- Hmm..Tak oczywiscie.. – no jak mialam mu nie sklamac?! ” Nie, nie w porzadku, bo czuje sie jak idiotka!” – przeciez bym mu tak nie odpowiedziala.
  W tle leciala jakas wolna, nastrojowa muzyka. Nie wiem co to byl za kawalek, ale podobal mi sie.
Wiedzialam, ze Dawid mnie caly czas obserwuje. Odlozyl swoj kieliszek, po czym zabral tez moj i polozyl na malym stoliczku.
 Bylam nieco zmieszana i wlaczyl mi sie dezorient. No ale i tym razem Dawid mnie zaskoczyl. Musze przyznac, ze byl czlowiekiem niespodzianka. Wstał, podal mi swoja dlon, odruchowo podalam swoja, a on pociagnal mnie do siebie, objal i juz myslalam ze chce mnie pocalowac, a on tylko powiedzial:
- Prawie zapomnialem o deserze – ton jego glosu spokonie moglam nazwac zmyslowym.
- No prosze..wiec deser tez sam przygotowales? – usmiechnal sie jak niegrzeczny chlopak i odpowiedzial:
- Prawie sam.
  Atmosfera znowu zrobila sie luzna, oboje smialismy sie do siebie.
- Zanim jednak przejdziemy do sprawy deseru, chce ci cos pokazac.
- Ok..mam sie bac? – znowu sie zasmial.
- Zapewniam cie, ze tylko mnie. – kciukiem zarysował kontur moich ust.
- Ah, a to naprawde pocieszajace..- znowu sie smialismy. Nie wiem czy to przez wino, czy poprostu przez to ze swietnie sie  z nim bawilam, ale usmiech nie schodzil mi z twarzy.                           Trzymalismy sie jak zakochana para za dlonie. Dawid pociagnał mnie za soba i poszlismy w strone duzych, szklanych drzwi. Domyslilam sie, ze to wyjscie na taras, jednak widok jaki ukazal sie moim oczom byl czyms nieoczekiwanym.
  Doslownie zatkalo mnie, jednak bardziej niz na widoku skupilam sie na Dawidzie. Widzialam jak upajal sie ta chwila. „No prosze”- pomyslalam, ze Takiego go jeszcze chyba nie widzialam. Po prostu nie sadzilam, ze on w ogole, moze byc wrazliwy, a jednak byl, tylko chyba to zbyt dobrze ukrywal.
- Własnie dlatego kupilem to mieszkanie. – spojrzal na mnie, a ja wiedzialam, ze byl absolutnie szczery.
 Przez chwile podziwialam okolice. Naprawde widok byl niesamowity.
- Pieknie.. – powiedzialam to bardziej do siebie, a i tak uslyszalam jak zasmial sie cicho.
    Czas zatrzymal sie w miejscu. Dokladnie w tym niejscu, w ktorym wlasie stalismy.
  Opieralam sie rekami o barierke, Dawid stal nieco z tylu, obserwujac mnie. Dopiero po chwili zorientowalam sie co zamierza.
 Stanal dokladnie tuz za mna, obejmujac mnie swoimi rekami. I chociaz z poczatku bylam zaskoczona ta spontanicznoscia, to uwazam ze to bylo calkiem w pozadku, a przynajmniej na ta chwile.
 Nie mialam smialosci sie ruszyc i moglam jedynie domyslac sie co zrobi albo co zamierza zrobic. Poczułam jak pochyla sie i wodzi nosem po mojej szyji. Dreszcz pojawił sie automatycznie, a ja probowalam zachowywac sie zupelnie normalnie. I zupelnie mi to nie wychodzilo.

- Uwielbiam twoj zapach.. – wyszeptal mi prosto do ucha, a ja  odrazu poczolam zaklopotanie. Kolejny raz dreszcz przezedl przez moje cialo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>